UE ma nowy cel redukcji emisji na 2030 rok

UE ma nowy cel redukcji emisji na 2030 rok


Na szczycie Rady Europejskiej przywódcy UE przyjęli nowy unijny cel redukcji emisji gazów cieplarnianych - 55% do 2030 roku. Podniesienie celu było koniecznością w świetle pogłębiającego się kryzysu klimatycznego. Choć z punktu widzenia nauki powinien on być wyższy, to teraz Unia Europejska może wypełnić zobowiązanie przyjęte 5 lat temu w Paryżu i przedstawić wyższy cel na forum międzynarodowym. Jednak oznacza to także konieczność zdecydowanego przyśpieszenia działań służących redukcji emisji w krajach członkowskich, w tym także w Polsce.

– Teraz, kiedy decyzja o podniesieniu celu klimatycznego zapadła, polski rząd musi przestać udawać, że to inne kraje będą intensyfikować działania, a nasz może dochodzić do celów w swoim tempie. Realia są takie, że ze względu na zdrowie i bezpieczeństwo obywateli oraz stabilność gospodarki, którym kryzys klimatyczny poważnie zagraża, nie mamy innego wyjścia niż przyłączenie się do państw progresywnych i zdecydowane przyspieszenie działań, we wszystkich sektorach. W najbliższych miesiącach i latach będą trwały intensywne prace nad całą architekturą polityki klimatycznej, przekładaniem podniesionych celów na konkretne regulacje, a następnie na działania. Polska musi brać w nich udział w sposób konstruktywny. Niedawno przyjęty Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu, co do którego Komisja Europejska i tak ma zastrzeżenia, opiera się na starym celu 40% do 2030. Potrzebne są w nim zmiany tak głębokie, że w praktyce trzeba będzie zacząć pracę nad nim niemal od początku, a przy tym poprawić też wszystkie polityki sektorowe i zapewnić znacznie większy udział społeczeństwa w tworzeniu nowej strategii działania. Nie stać nas już także na dalsze stosowanie taktyki opóźniania implementacji dyrektyw, na przedłużanie zależności od paliw kopalnych, czy szukanie furtek do wykorzystania unijnych funduszy na inwestycje niezgodne z celem neutralności klimatycznej – komentuje Urszula Stefanowicz, ekspertka Koalicji Klimatycznej. 

– Wypada się oczywiście cieszyć, że premier Morawiecki wykazał się w Brukseli rozsądkiem i Polska, wbrew pokrzykiwaniom niektórych polityków i obawom społeczeństwa obywatelskiego, nie zawetowała unijnego budżetu i celu redukcji emisji CO2 o 55% do 2030 r. Ale jak mówi powiedzenie – po owocach ich poznacie.Rząd musi w końcu przestać być zakładnikiem związków zawodowych oraz lobby górniczo-energetycznego i powiedzieć jasno i otwarcie: kończymy ze spalaniem węgla w celach energetycznych w ciągu dekady, a mamienie górników utrzymaniem kopalń węgla do 2049 roku było mrzonką. Zaczynamy sprawiedliwą transformację górnictwa, a unijne środki na to z budżetu i funduszu odbudowy wykorzystamy co do centa. Tak jak w całości musimy je przeznaczać na rzeczywistą modernizację gospodarki i sektora energetycznego, aby redukować emisje i tworzyć w Polsce stabilne, zielone miejsca pracy. Do jednych z najpilniejszych zadań rządu będzie oczywiście należało jak najszybsze opracowanie zielonego Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu do 2030r. Planu na miarę potrzeb, zobowiązań międzynarodowych i oczekiwań społecznych, a nie węglowych iluzji. To będzie miernikiem, czy rząd poważnie traktuje swoje zobowiązania, czy dalej będzie próbował bawić się w greenwashing. Na to drugie jako społeczeństwo, nie możemy pozwolić – zaznacza Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej.

 W najbliższą sobotę, 12 grudnia br. będziemy obchodzić 5. rocznicę podpisania porozumienia paryskiego.

 

Ta strona korzysta z plików cookie (tzw. ciasteczka) w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie zmieniając ustawienia w swojej przeglądarce. Dowiedz się więcej