Komisja Ochrony Środowiska w antyklimatycznym klinczu
dodano: 2010-03-08
Spotkanie Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, które odbyło się 2 marca w Sejmie, miało na celu określenie znaczenia konferencji klimatycznych ONZ (COP 14 w Poznaniu i COP 15 w Kopenhadze) dla światowej, europejskiej oraz polskiej polityki klimatycznej i gospodarczej. Zamiast tego, pokazało niezrozumienie realiów międzynarodowej sceny politycznej oraz brak gotowości polskich polityków do aktywnego i konstruktywnego poruszania się po tej scenie.
Nieoczekiwanie, podsumowanie ostatnich konferencji klimatycznych zamieniło się w tropienie światowych „spisków” i naukowych „zakłamań”. Posłowie zamiast rozmawiać o przyszłości negocjacji, skoncentrowali się na podważaniu naukowych podstaw teorii globalnego ocieplenia. Mirosława Masłowska zauważyła, że w czasopismach anglosaskich coraz więcej mówi się o ochłodzeniu klimatu. Posłanka zachęcała do zerwania protokołów dotyczących redukcji emisji, argumentując, że mają one na celu zniszczenie polskiego przemysłu wydobywczego oraz niosą ze sobą olbrzymi wzrost cen energii. Na pozycji państwa nie spolegliwego może będziemy wyglądali źle, ale bogaciej – zapewniała. W podobnym tonie utrzymane były wypowiedzi innych posłów. Grzegorz Pisalski zapytał retorycznie, czy Polska powinna brać czynny udział w negocjacjach skoro wiemy, że emisja dwutlenku węgla nie ma wpływu na zmiany klimatu. Arkadiusz Litwiński poszedł o krok dalej proponując powstanie międzynarodowej politycznej koalicji państw sprzeciwiających się redukcjom emisji.
Do innego spojrzenia na problem próbował przekonać posłów Tomasz Chruszczow – dyrektor Departamentu Zmian Klimatu i Ochrony Atmosfery MŚ. Chruszczow przypomniał, że kiedy Polska znacząco redukowała emisje dwutlenku węgla, ceny energii rosły, ale gospodarka się rozwijała. Nie jest tak, że polityka redukcyjna pogarsza konkurencyjność gospodarki - zapewnił i podkreślił, że aktywny udział Polski w negocjacjach międzynarodowych to szansa dla polskiej gospodarki. Jednak obecni na sali posłowie skoncentrowali się na teoriach spiskowych, przedstawionych przez sceptyków zmian klimatu. Koncepcja międzynarodowego spisku "pewnych sił" czy "zainteresowanych środowisk" jest najczęściej przedstawianym argumentem przeciwników międzynarodowych negocjacji klimatycznych. Argumentem trudnym do obalenia ze względu na jego ogólnikowość i chwytliwość. Hipoteza spiskowa dyskredytuje jej oponentów, traktując ich jako potencjalnie zamieszanych w spisek. Zmowa jest dodatkowo argumentem bardzo praktycznym, bo pozwala na wycofanie się z – niełatwego przecież – procesu negocjacyjnego oraz z niezbędnej modernizacji polskiego sektora energetycznego.
Spotkanie Komisji napawa pesymizmem. Istnieje olbrzymia przepaść między tym, co jest dla Polski na arenie międzynarodowej dobre i konieczne, a tym, jaką gotowość na to deklarują nasi posłowie. Ekologiczne i gospodarcze wyzwanie, przed którym stoimy, wymaga podjęcia szybkich i zdecydowanych działań politycznych, jednak dopóki komisje sejmowe będą się zajmować debatami naukowymi, długo przyjdzie nam czekać na konstruktywne pomysły płynące z sal sejmowych.
Do innego spojrzenia na problem próbował przekonać posłów Tomasz Chruszczow – dyrektor Departamentu Zmian Klimatu i Ochrony Atmosfery MŚ. Chruszczow przypomniał, że kiedy Polska znacząco redukowała emisje dwutlenku węgla, ceny energii rosły, ale gospodarka się rozwijała. Nie jest tak, że polityka redukcyjna pogarsza konkurencyjność gospodarki - zapewnił i podkreślił, że aktywny udział Polski w negocjacjach międzynarodowych to szansa dla polskiej gospodarki. Jednak obecni na sali posłowie skoncentrowali się na teoriach spiskowych, przedstawionych przez sceptyków zmian klimatu. Koncepcja międzynarodowego spisku "pewnych sił" czy "zainteresowanych środowisk" jest najczęściej przedstawianym argumentem przeciwników międzynarodowych negocjacji klimatycznych. Argumentem trudnym do obalenia ze względu na jego ogólnikowość i chwytliwość. Hipoteza spiskowa dyskredytuje jej oponentów, traktując ich jako potencjalnie zamieszanych w spisek. Zmowa jest dodatkowo argumentem bardzo praktycznym, bo pozwala na wycofanie się z – niełatwego przecież – procesu negocjacyjnego oraz z niezbędnej modernizacji polskiego sektora energetycznego.
Spotkanie Komisji napawa pesymizmem. Istnieje olbrzymia przepaść między tym, co jest dla Polski na arenie międzynarodowej dobre i konieczne, a tym, jaką gotowość na to deklarują nasi posłowie. Ekologiczne i gospodarcze wyzwanie, przed którym stoimy, wymaga podjęcia szybkich i zdecydowanych działań politycznych, jednak dopóki komisje sejmowe będą się zajmować debatami naukowymi, długo przyjdzie nam czekać na konstruktywne pomysły płynące z sal sejmowych.
« powrót
























