COP26: Polska deklaruje odejście od węgla, ale to tylko bla bla bla

COP26: Polska deklaruje odejście od węgla, ale to tylko bla bla bla


W trakcie trwającego szczytu klimatycznego COP26 Polska zadeklarowała odejście od węgla. Deklaracja, którą podpisali przedstawiciele polskiego rządu zakłada odejście od węgla krajów rozwiniętych gospodarczo do lat 30., a rozwijających się w latach 40. bieżącego wieku. Oznacza to, że Polska musi przedstawić teraz plan dekarbonizacji, który pozwoli na przeprowadzenie sprawiedliwej transformacji i będzie uwzględniać założenia podpisanego zobowiązania.

Ogłoszona na szczycie klimatycznym w Glasgow deklaracja o odejściu od węgla zakłada także zakończenie wszystkich inwestycji w nową energetykę węglową w kraju i za granicą, znaczący rozwój czystych źródeł energii oraz sprawiedliwe przejście od energetyki węglowej w sposób korzystny dla pracowników i społeczeństwa. To oznacza, że dekarbonizacja Polski musi rozpocząć się jak najszybciej.

Niestety polski rząd po raz kolejny się ośmieszył. Nadzieja, że Polska, mając nową ministrę klimatu, podpisując się pod tą deklaracją, rozpoczyna w końcu nowy rozdział w energetyce i polityce klimatycznej, okazała się płonna. Bardzo szybko okazało się, że była to tylko kolejna PRowa zagrywka na zasadzie „podpisać zawsze można, a i tak zrobimy po swojemu". Stare powiedzenie mówi, że po owocach ich poznacie. Jeszcze atrament pod podpisem nie wysechł, jak rzecznik ministerstwa ogłosił, że w przypadku Polski odejście od węgla to lata 40-te. To oznacza, że albo nie wiedzieli co podpisują, albo Polska uznaje się za państwo słabo rozwinięte. Może warto przypomnieć, że jesteśmy 23. gospodarką świata, a pacta sunt servanta. Czas skończyć zabawę w ciuciubabkę i zacząć na poważnie  odchodzić od węgla. Przede wszystkim należy wyrzucić do kosza irracjonalną i pseudo społeczną umowę, zgodnie z którą kopalnie mają fedrować węgiel do 2049 oraz koncesję do 2044 dla Turowa. Zamiast tworzyć NABE i oszukiwać górników, trzeba wyznaczyć 2030 rok jako datę odejścia od węglowej energetyki i rozpocząć proces rzeczywistej sprawiedliwej transformacji oraz rozwoju zielonej gospodarki, w której również górnicy znajdą stabilną pracę. Zamiast procedować na kolanie ustawy wrogie odnawialnym źródłom energii, potrzebne jest prawo, które zapewni stabilność rozwoju rozproszonej energetyki obywatelskiej oraz wszystkich źródeł odnawialnych – fotowoltaiki oraz energii z wiatru na lądzie i na morzu. Za tym muszą oczywiście iść zmiany miksu w PEP2040, czy inwestycji określonych w KPO. Rząd niech w końcu przestanie mówić ogólnikami, wskazywać na unijne cele polityki klimatycznej, a przedstawi zgodny z wymogami nauki i oczekiwaniami społecznymi krajowy plan dekarbonizacji oraz osiągnięcia neutralności klimatycznej. Jak długo jeszcze mamy na to czekać? Pani minister, wbrew temu co Pani twierdzi, COP26 to jest najwyższy czas na podjęcie “spektakularnych deklaracji”, w tym na odejście od węgla do 2030 roku mówi Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej.

Rozpoczynający COP26 Szczyt Liderów nie przyniósł wielkiego przełomu co było słychać na ulicach Glasgow, gdzie młodzi ludzie z całego świata krzyczeli – “Dość bla, bla, bla!”. Dziś dużo mówi się o deklaracji o odejściu od węgla krajów rozwiniętych gospodarczo do lat 30-tych, a rozwijających się w latach 40-tych oraz rezygnacji z inwestycji w węgiel, którą podpisała również Polska. Biorąc pod uwagę fakt, że Polska jest 23. największą gospodarką świata, nie powinno być wątpliwości co do tego, że rząd zobowiązał się do odejścia od węgla do lat 30-tych. Taki cel jest nadal dalece niewystarczający, jeżeli weźmiemy pod uwagę to co mówią naukowcy i podkreślał sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, że bogatsze kraje, kraje OECD, muszą odejść od węgla do 2030 roku, jeśli mamy mieć szansę na zatrzymanie katastrofy klimatycznej. Rząd Premiera Morawieckiego musi teraz podjąć pałeczkę i w trybie pilnym przygotować plan sprawiedliwej transformacji i odejścia od węgla do 2030 roku. W przeciwnym razie podpisanie deklaracji będzie tylko hipokryzją, a przyszłe deklaracje Polski na arenie międzynarodowej mogą stracić jakąkolwiek wiarygodność mówi Anna Ogniewska z Greenpeace Polska, ekspertka Koalicji Klimatycznej.

Jednym z celów COP26 jest odesłanie węgla do historii. Do inicjatywy dołączyło już 47 krajów, np. Korea - piąty najbardziej “węglowy” kraj świata - i RPA, która odpowiada za 89% energetyki węglowej na kontynencie. Tymczasem podpis Polski okazał się wyłącznie zabiegiem PRowym. Nadal nie ma mowy o odejściu od węgla do 2030 roku, choć to wyznacznik dla bogatych krajów zrzeszonych w OECD, do których należymy. Polski wkład w „ochronę klimatu” to wciąż puste słowa na arenie międzynarodowej, a na własnym podwórku eksploatacja węgla do 2049 roku, nowe elektrownie, które uzależnią nas od gazu kopalnego i dalsze blokowanie transformacji energetycznej. Wbrew twierdzeniu minister Klimatu i Środowiska to nie jest plan bezpiecznej i sprawiedliwej transformacji. Nie ma miejsc pracy i bezpieczeństwa energetycznego bez bezpieczeństwa klimatycznego. W tym miejscu należy pogratulować Ukrainie, która ogłosiła zamknięcie państwowych elektrowni do 2035 r. choć w Europie jej flota węglowa ustępuje tylko polskiej i niemieckiej a jako kraj spoza OECD mogłaby zadeklarować nawet datę 2040. Takich ambicji polskiemu rządowi brakuje mówi Diana Maciąga ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, ekspertka Koalicji Klimatycznej. 

Photo by Hunter So on Unsplash

Ta strona korzysta z plików cookie (tzw. ciasteczka) w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie zmieniając ustawienia w swojej przeglądarce. Dowiedz się więcej